10:31

Dlaczego grupa wparcia Ci nie pomoże - tarczyca i Hashimoto

Z grupami wsparcia na faceeboku chodzi o to aby dostać to wsparcie - wiedzieć na czym się stoi, zaznajomić się z chorobą i wytycznymi do diety, poznać ludzi, historię. Po prostu żeby mieć obeznanie co z czym się je. Ja do pierwszej grupy wsparcia dołączyłam ponad rok temu i dotyczyła ona tarczycy i Hashimoto. Po drodze okazało się, że mam insulinooporność więc do takowych także dołączyłam. Potem szukając pomocy z wypadającymi włosami znalazłam kolejne grupy ale już nie wsparcia, a pielęgnacyjne. Przez ponad rok funkcjonowania, zaznajamiania się z chorobami i tym jak funkcjonują poszczególne grupy myślę, że mogę się wypowiedzieć co sądzę o takich grupach. I oczywiście, że nie jest to tak, że te grupy w ogóle nie pomagają bo robią to i to bardzo, ale jest kilka mankamentów o których chce wspomnieć, żeby inni mieli świadomość tego jak to faktycznie wygląda z perspektywy czasu i czy wszystko brać dosłownie. Wpierw chcę się skupić na grupach dotyczących tarczycy w których byłam osobiście, a od których odeszłam po pół roku. Przedstawię swój punkt widzenia - oczywiście nie musisz się z tym zgadzać.

1. Jesteś nowy i łapiesz wszystko jak pelikan
Będąc nową osobą na grupie jesteś w lekkiej panice. Ściągasz pliki grupy dotyczące choroby, czytasz wytyczne i ładujesz w siebie wszystkie porady jakie tylko znajdziesz. Są osoby, które tego nie robią i czytają tylko posty, które z perspektywy czasu są po prostu śmieszne. Nie jeść glutenu, nabiału, endokrynologów nie ma, każdy jest zły bo patrzy tylko na 1 badanie. Dieta paleo ma ratować życie, a jak masz Hashimoto to jesteś już jedną nogą w grobie. BZDURA! Takie porady nie dotyczą każdego chorego. Dieta paleo nie jest zdrowa dla wszystkich (punkt 4). Rezygnacja z nabiału i glutenu magicznie nie musi uzdrawiać (punkt 3). Z Hashimoto da się żyć i nie trzeba na każdym roku robić z siebie przysłowiowego trupa (punkt 2). Choroby tarczycy mają wiele objawów ale nie wszyscy je mają i to nie jest tak, że objawy nigdy nie ustąpią. Ja jestem przykładem, że dopiero dostając pierwsze hormony poczułam, że żyję, że tak naprawdę chce mi się żyć. Miałam znaczną część objawów, niektóre mam do tej pory, inne ustąpiły już po 3 dniach gdzie wlokły się za mną tak właściwie latami. Poświeciłam bardzo dużo czasu na zrozumienie choroby - wpierw książki dostępne dla każdego potem tylko takie dla studentów akademickich bardziej od strony medycznej. I właśnie dlatego stwierdzam, że należy wszystko czytać z dystansem i spokojem, a nie rzucać się na wszystkie podawane suplementy (punkt 10, gdzie sama to zrobiłam) tylko dlatego, że jesteś chory i wierzyć we wszystko to co piszą.

2. Hipochondrycy
Podobno osoby chore na Hashimoto mają to do siebie, że są hipochondrykami i.. coś w tym jest. Masa ludzi prosząca o pomoc bo zaobserwowali u siebie jakieś minimalne zmiany i to zapewne tarczyca i panika bo co oni teraz mają zrobić. Przytycie 3 kg nie musi być objawem choroby. Należy wpierw chłodno wypisać na kartce co dręczy twoje ciało, jakie możesz mieć objawy. Najlepiej dopiero po wypisaniu tego należy sprawdzić jakie są objawy chorób bo część można sobie po prostu wmówić. Co nie zmienia faktu, że oczywiście może nas coś dręczyć i my tego nie zauważamy bo mamy to odkąd pamiętamy i nie myśleliśmy o tym w kontekście choroby. Dodatkowo występuje coś takiego jak dalsza diagnostyka - udzie szukają u siebie innych chorób co ma swoje pozytywne jak i negatywne strony.

3. Laktoza i gluten
Ile się można naczytać na ten temat to głowa mała. Nie wszyscy mają nietolerancje pokarmowe. Nie da się ich też zbadać, żeby w 100% stwierdzić, że jakiś pokarm nie służy organizmowi (tak, testy pokarmowe nie muszą pokazywać, że masz na coś nietolerancję). Jeżeli dręczą cię jakieś bolączki pokarmowe to należy odstawić przykładowo 3 produkty i obserwować swój organizm. Po czasie załóżmy 3 tygodni jeżeli nie widzimy poprawy to wracamy do tego co odstawiliśmy i znowu kolejne produkty odstawiamy. Odstawienie połowy tego co jesz nie jest nigdy zdrowe dla organizmu. Dla przykładu: moja mama odstawiła gluten i nabiał na rok bo wszyscy tak pisali, że się nie je bo wzmaga ataki autoimmunologiczne (szczególnie laktoza). Czy to coś dało? Nie. Przez cały ten czas w wyniku diety jej przeciwciała nie spadły - a według grupy miały.

4. Paleo
Jest wiele osób, które stosując tę dietę czują się ok i mają dobre badania. Jednak już na moim przykładzie powiem, że ta dieta pogłębiła moją insulinooporność do 52 jednostek insuliny (to jest naprawdę kolosalnym wynikiem. Znalazłam tylko 2 osoby na grupie o insulinooporności, które mnie przebiły wynikiem). Dlaczego uważam, że ta dieta nie jest dobra? Bo dieta jaskiniowców nie jest aż tak bogata w węglowodany potrzebne tarczycy. Ta z kolei się buntuje i układ hormonalny może siąść - w tym insulina. Jest oczywiście jeszcze protokół autoimmunologiczny, który jest jeszcze bardziej restrykcyjny na którym była moja mama i za dobrego on także jej nie przyniósł bo insulina się zwiększyła. Co nie zmienia faktu, że są osoby, które twierdzą, że protokół zmniejszył ich zapalenie autoimmunologiczne. Jeżeli chcesz eksperymentować z dietą - zrób kompleksowe badania aby wiedzieć na czym stoisz i czy twój organizm dobrze funkcjonuje także podczas trwania diety.

5. Rzeczy modne i zdrowe bo wszyscy tak mówią i używają, a po roku okazują się kompletną bzdurą
Tak było z badaniami na gluten, na laktozę, z olejem kokosowym. Zapewne dalej by się coś znalazło ale już mnie nie ma na tamtych grupach i zwyczajnie mnie to już nie interesuje.

6. Dane osobowe
Człowieku! Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego ile można zrobić znając czyjeś dane osobowe? Pamiętajcie, żeby zawsze zakrywać pesel i swoje wszystkie dane umieszczone w badaniach! To jest istna plaga i zgroza mnie ogarnia, że mało osób o tym myśli.

7. Internetowi lekarze
Tego nie mogę pojąć. Po prostu nie potrafię zrozumieć jak ktoś może komuś napisać, żeby zwiększył sobie o tyle i tyle dawki leków bo TSH ma za duże. Osoby na tych grupach nie są lekarzami. Nie mają prawa ani odpowiedzialności mówić komuś, żeby ten sobie zwiększał dawkę bez konsultacji z lekarzem. Mogą pisać, że dawka według nich jest nieodpowiednia i żeby skonsultowali to z endokrynologiem na podstawie swoich doświadczeń. Gdy są objawy nadczynności tarczycy odstawienie/zmniejszenie tabletek jest jak najbardziej wskazane ale też z konsultacją lekarza, a nie internetu. Hormony działają długi czas - przy zmianie dawki należy po około 8 tygodniach skontrolować tarczycę ale nikt nie weźmie odpowiedzialności gdy dana porada okazała się błędna. I właśnie dlatego uważam, że należy się podszkolić z zakresu objawów jakie występują w naszym organizmie jak i z zakresu nadczynności i niedoczynności (niezależnie jaką chorobę mamy). Dopiero wtedy po konsultacji z lekarzem można coś zmieniać. Najlepiej jakby lekarz wyjaśnił jak postępować w takich sytuacjach gdy poziom TSH jest skrajny. - to też jest temat na osoby post.

8. Lekarze konowały
Tak. Znaczna część lekarzy olewa pacjentów ponieważ wyniki badań mieszczą się w normach. Pamiętajmy, że to nie musi znaczyć, że wynik jest ok. Dla przykładu prawidłowy wynik TSH według laboratorium jest do 5,5 jednostek. Ja z moim 3,5 mieściłam się w normie. Dopiero gdy poziom mi spadł pod wpływem lekarstw poczułam, że chce mi się żyć, a część objawów ustąpiła. I to, że ja tak miałam nie oznacza, że ktoś z wynikiem 3,5 będzie czuć się tak samo tragicznie jak ja kiedyś. Są osoby, które sprawnie funkcjonują i nie muszą brać hormonów bo ich tarczyca jest super. Nie trzeba pisać każdej nowej osobie, która ma wynik powyżej 2 czy 3, że ma chorą tarczycę i powinna iść do endokrynologa. Z drugiej zaś strony grupowicze często narzekają na lekarzy ponieważ nie dali im wystarczającej według nich dawki leków bo ktoś na grupie powiedział, że wynik jest zły. Pamiętaj, że jeżeli nie masz objawów, obraz USG jest super, masz prawidłowy miąższ i wielkość tarczycy to "zawyżony" wynik nie oznacza choroby. Jest to niepotrzebne nakręcanie się. Skonsultuj swoje wyniki z lekarzem i na chłodno przekalkuluj swoje objawy.

9. Dietetycy
Część polecanych dietetyków ładuje super diety i suplementy w swoich podopiecznych. Raz - często polecani dietetycy okazują się trefni albo nie spełniają naszych wygórowanych oczekiwań - dla przykładu oczekujemy diety paleo, a dostajemy coś zupełnie innego. Dwa - nie tak dawno guru dietetyków tarczycowych (nie będę podawać nazwy) sama przyznała, że wątpi w suplementację, które sama tak zagorzale wciska swoim podopiecznym co dość mocno podkopało ją w strefie tarczycowej.

10. Suplementacja
Suplementowanie jest jak najbardziej ok. Ale apeluję o to aby zrobić wpierw badania tego co chcemy suplementować. Dlaczego? Podanie listy suplementów, które każdy chory na tarczyce powinien wcinać jest błędne. Nie wszyscy mamy niedobór witaminy D3 (co prawda żyjemy w takim miejscu gdzie znaczna większość z nas ma niedobór ale to nie oznacza, że wszyscy). Nie musisz mieć problemów z B12 i innymi witaminami. Zbadaj wpierw poziom aby wiedzieć, czy potrzebujesz suplementacji i jakie dawki przyjmować. Suplementacja "tabletkami na poprawę pracy tarczycy" jest bujdą na resorach. Dawki są tak śmieszne małe, że mając odpowiedni poziom witamin nic się nie zmieni, a mając niedobór nie załatasz dziury witaminowej. 

11. Publikacje medyczne nie istnieją
Poziom chęci edukacji na różne tarczycowe tematy jest niewielki. Wygłaszanie teorii odnośnie tarczycy niepopartej badaniami bo wszyscy tak twierdzą jest złe i po prostu błędne. Nauka rozwija się, są różne publikacje medyczne z których można czerpać wiedzę garściami, a suma summarum jak obalisz jakiś temat dodając odnośniki do badań to zostaniesz zmieszany z błotem bo wszyscy mówią inaczej.

12. Jod
Najbardziej znienawidzony przeze mnie temat. To, że czyjaś koleżanka mieszkająca w USA leczy się jodem nie oznacza, że on pomoże tobie. Nie jesteś lekarzem, który może leczyć jodem i nie masz prawa komuś polecać jodu. To jest tak niebezpieczny temat, że nie rozumiem dlaczego ludzie o tym w ogóle dyskutują. Moja mama mająca Hashimoto zrobiła sobie takiego bigosu od jodu bo dietetyczka polecała, że od endokrynologa wyszła prawie załamana. Wszystkie wyniki badań były tragiczne. Po prostu nie i koniec. Jod i Hashimoto to zabójstwo.


Podsumowując: grupy o tarczycy na początku drogi z chorobą dały mi rozeznanie w postępowaniu jak się leczyć. Popełniłam wiele błędów wraz z moją mamą ponieważ na grupach były rozpowszechniane nieprawdziwe informacje, a ja sama sobie winna nie sprawdzając ich wierzyłam w nie. No bo dlaczego wszyscy mają się mylić? I właśnie to z perspektywy czasu i nauki na własnych błędach, a także świadomej lecz samodzielnej edukacji z zakresu endokrynologi stwierdzam, że grupy wsparcia dla osób chorych na tarczycę są najbardziej depresyjnymi i antynaukowymi grupami, które kiedykolwiek widziałam. Zacznijmy myśleć. Nie wszyscy lekarze są super w swoim fachu jednak znalezienie lekarza, który jest dobry nie jest aż takie trudne jak to próbują przedstawiać osoby na grupie, które nie są skore do przeczytania chociażby 1 publikacji medycznej bo wolą wierzyć innym na słowo. Uważam, że takie grupy tarczycowe są toksyczne. Można w takowej uczestniczyć ale apeluję, żeby to było z głową! Jeżeli jesteś na początku swojej drogi w zaznajamianiu się z chorobą potraktuj grupy jako odniesienie i wstęp do poznania tarczycy ale nie bierz wszystkiego dosłownie, rozmawiaj ze swoim lekarzem i edukuj się z pewnych źródeł, a nie z facebooka.

12:38

Na ratunek wypadającym włosom - KOZIERADKA 2

Na ratunek wypadającym włosom - KOZIERADKA 2
Moja przygoda z kozieradką dobiegła końca już jakiś czas temu. Czas trwania wcierania naparu wyniósł 2 tygodnie. Szczegółowo przedstawia się to tak:

Dzień
Kozieradka
Mycie
Ilość włosów
1
tak

5
2
tak

20
3
tak
tak
260
4


10
5
tak

20
6

tak+p
262
7
tak


8
tak


9



10
tak


11
tak
tak
150
12



13
tak


14
tak


 *p - peeling

Dlaczego tylko tyle? Ponieważ nie zauważyłam żadnych pozytywnych efektów. Według tabeli przecież ilość wypadających włosów się zmniejsza to dlaczego mówię, że nie ma pozytywów? Zacznę więc od początku. Co jakiś czas sprawdzam sobie pod mikrokamerą stan skóry głowy. Gdy zaczynałam wcierać kozieradkę widziałam, że co jakiś odcinek na skórze tworzą mi się załojotokowane mieszki, a na innych partiach skóra wyglądała na zdrową. W obecnym mieszkaniu mam bardzo ciasną kratkę w odpływie, więc większość włosów zostaje w wannie i mogę je przeliczyć. Przed 11 dniem wyjechałam do rodziny gdzie w wannie nie ma kratki, a zamiast niej jest standardowy odpływ z bodajże 6 otworami. Podczas liczenia w moim mieszkaniu widziałam, że większość włosów, które mi wypada są "świeże" - czyli bejbi hair. Krótkie cieniutkie włosy, które sobie wyhodowałam przez ostatnie 10 miesięcy. Podczas liczenia włosów u rodziny widziałam, że tych włosów jest znacznie mniej - część spłynęła do rur szczególnie te krótkie włosy. I to właśnie dlatego jest ich 'tylko' 150. W międzyczasie byłam u fryzjera co spowodowało, że część włosów mam krótsze. I tu pojawia się kolejny gwóźdź do mojej trumny ponieważ 15 dnia umyłam włosy z zatkanym prze zemnie odpływem i włosów niestety było jeszcze więcej (około 300). No i właśnie dlatego przestałam wcierać kozieradkę. 

Niedawno wróciłam do siebie i widzę pod kamerą (oczywiście nie zabrałam jej do rodziny bo po co, a bardzo żałuję), że mam znacznie więcej zaczopowanych mieszków niż poprzednio. Nie jest to jednak tak bardzo opłakany stan skóry jaki miałam rok temu. Poniżej 2 zdjęcia po wczorajszym myciu peelingiem i szamponem. Nie liczyłam włosów ponieważ nie chcę się załamywać, a po postu widzę, że wypada mi więcej.




Dlaczego kozieradka mogła mi nie pomóc? 
Myślę, że jest to kwestia tego, że mam problem na podłożu grzybicznym / witaminowym. W przypadku grzybicznej do której się bardziej skłaniam jest to kwestia tego, że przy mokrej skórze grzyby się bardziej rozprzestrzeniają, a ja wcierałam sobie duże ilości naparu (30-50ml) kozieradki i zostawiałam do wyschnięcia. Jeżeli chodzi o witaminy - mogę mieć niedobór czy biotyny czy D3 lub inny, którego objawem jest między innymi wypadanie włosów (czyli to też jest coś co miałam rok temu). Dodatkowo włosów mi nie przybyło przez ten miesiąc mimo skrupulatnego mierzenia i przed i po fryzjerze bo jest to niecały centymetr czyli moja norma. Minusem jeszcze jest to, że włosy miałam bardzo szorstkie i suche po kozieradce przez ten okres czasu.

Na obecną chwilę zaprzestałam wcierać kozieradkę co nie znaczy, że nie spróbuję kiedyś znowu ponieważ w internecie można poczytać wiele dobrych opinii odnośnie stosowania tych magicznych ziarenek.

16:42

Na ratunek wypadającym włosom - KOZIERADKA 1

Na ratunek wypadającym włosom - KOZIERADKA 1
Od początku sezonu letniego zauważyłam wzmożone wypadanie włosów. Poprzednie wypadanie było spowodowane łojotokowym zapaleniem skóry, który był zauważalny na głowie pod mikrokamerą. Obecnie cebulki moich włosów wyglądają dobrze. Przesilenie? Burza hormonów? Czuje się dobrze lecz badania i tak zrobię w swoim czasie. W związku z tym postanowiłam, że wypróbuję kozieradkę, która jest znana ze swoich wyjątkowych właściwości.


Z informacji, które można znaleźć w sieci wiemy, że jest to roślinka z Azji lub Europy wschodniej, która jest głównie polecana osobom z bolączką jelit. Ponadto obniżają cholesterol LDL, trójglicerydy, poziom cukru i uwrażliwiają na insulinę. Działa przeciwgrzybiczo, przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie, przeciwbólowo, przeciwgorączkowo. W kosmetyce zaś łagodzi podrażnienia, wzmacnia włosy, zapobiega wypadaniu i stymuluje wzrost nowych włosów.

Mój plan terapii kozieradką:
  • wcierać napar z kozieradki w skórę głowy przynajmniej raz dziennie,
  • sprawdzać pod kamerą czy nowe włosy rosną jeżeli da się je zauważyć,
  • mierzyć przyrost włosów,
  • liczyć wypadające włosy.
Brzmi obiecująco ale jak będzie naprawdę to przetestować na sobie. Mam jakiś plan działania i zapisywania rezultatów. Zmierzyłam moje włosy przy grzywce, na czubku głowy oraz z tyłu przy szyi. Zrobiłam też zdjęcie z góry moim marnym włosom. Najbardziej zastanawiam się czy wytrwam w liczeniu wypadających włosów bo jest to najdziwniejsze, a zarazem najbardziej rzetelne sprawdzenie działania kozieradki.

Napar będę tworzyć z jednej łyżeczki ziaren kozieradki zalanej do mniej niż pół kubeczka wrzącą wodą. Mikstura oczywiście może ulec zmianie. Całość będzie trzymana pod przykrywką do czasu ostygnięcia. Mam w planach podzielenie się z wami rezultatami tego testu lecz nie wiem czy zrobię jedno wielkie podsumowanie czy może co jakiś czas pisać o wynikach. Niezależnie od tego wpis się pojawi, a ja mam wielką nadzieję, że kozieradka pomoże mi tak samo jak innym.

15:30

Alkohole w kosmetykach do włosów według INCI

Będąc w Rossmannie byłam świadkiem sytuacji, w której ekspedientka doradzała klientce w kwestii odżywek do włosów. Klientka szła w zaparte, że ona nie chce maski co ma w sobie alkohol bo szkodzi. Czy aby na pewno?

Alkohole dzielą się na krótkołańcuchowe i długołańcuchowe.
Krótkołańcuchowe są uznawane za złe w odżywkach i serach do włosów bo wysuszają czy powodują puszenie. We wcierkach są pożądane ponieważ pomagają przejść składnikom aktywnym do skóry głowy. Należy uważać na te składniki ponieważ może podrażniać i powodować szybsze przetłuszczanie się skóry.
Długołańcuchowe to emolienty, które pomagają utrzymać nawilżenie we włosie, chronią je i poprawiają ich kondycję. Nie podrażniają, zmiękczają i wygładzają.

Złe alkohole:
  • Alcohol Denat,
  • Alcohol, 
  • Ethanol,
  • Isopropyl alcohol,
  • Isopropanol alcohol,
  • SD-Alcohol,
  • SD-Alcohol-40,
  • Propanol alcohol.
Dobre alkohole:
  • Acetyl Alcohol,
  • Behenyl Alcohol
  • Cetyl Alcohol,
  • Cetearyl Alcohol,
  • Decyl Alcohol,
  • Glycerin,
  • Isostearyl Alcohol,
  • Lauryl Alcohol,
  • Mirystyl Alcohol,
  • Oleyl Alcohol,
  • Palm Alcohol,
  • Stearic Acid,
  • Stearyl Alcohol, 
  • Sterol Alcohol,
  • Lanolin Alcohol
  • Lauryl Alcohol.

Składnik "Alcohol" nie dyskwalifikuje całego produktu ponieważ nie każdy alkohol jest zły i przez to nie zasługuje na wypróbowanie go. Złych alkoholi jest mało i wystarczy je zapamiętać aby być bardziej świadomym w pielęgnacji włosów. Niektóre alkohole są środkami konserwującymi, zapachami czy rozpuszczalnikami, które łączą wodę z olejami. Gliceryna i glikol propylenowy zaliczają się do alkoholi jednak nie są one emolientami tylko humektantami ponieważ chłoną wilgoć z otoczenia i zatrzymują ją we włosach.

Skażone alkohole są określane nazwą INCI „Alcohol denat”. Alkohol denaturyzowany jest to alkoholetylowy, skażony jednym lub więcej środkami skażającymi zgodnie z ustawodawstwem krajowym każdego z Państw Członkowskich Wspólnoty.

Dodatkowo wstawiam listę INCI z alkoholami, które znalazłam w Dzienniku Urzędowym Komisji Europejskiej wraz z ich funkcjami w kosmetykach (nie tylko do włosów).


ABIETYL ALCOHOL - regulująca lepkość
ACETYLATED LANOLIN ALCOHOL - antystatyczna/zmiękczająca/emulgująca
ALCOHOL - rozpuszczalnik
ALCOHOL DENAT - rozpuszczalnik
ARACHIDYL ALCOHOL - zmiękczająca
BATYL ALCOHOL - zmiękczająca
BEHENYL ALCOHOL - zmiękczająca
BENZYL ALCOHOL - konserwująca/rozpuszczalnik
c9-11 ALCOHOLS - zmiękczająca/stabilizująca emulsję/regulująca lepkość
c12-13 ALCOHOLS - zmiękczająca/stabilizująca emulsję/regulująca lepkość
c12-15 ALCOHOLS - zmiękczająca/stabilizująca emulsję/regulująca lepkość
c12-16 ALCOHOLS - antystatyczna/zmiękczająca/stabilizująca emulsję/regulująca lepkość/odżywiająca włosy
c14-15 ALCOHOLS - emulgująca/stabilizująca
c20-40 ALCOHOLS - emulgująca/stabilizująca
c30-50 ALCOHOLS - emulgująca/stabilizująca
c40-60 ALCOHOLS - emulgująca
CAPRYLIC ALCOHOL - regulująca lepkość
CEREARYL ALCOHOL - zmiękczająca/emulgująca/stabilizująca emulsja/środek zmętniający/regulująca lepkość
CETYL ALCOHOL - zmiękczająca/emulgująca/środek zmętniający/regulująca lepkość
CHIMYL ALCOHOL - odżywiająca skórę/zmiękczająca
CINNAMYL ALCOHOL - maskująca
COCONUT ALCOHOL - zmiękczająca/emulgująca/stabilizująca
DECYL ALCOHOL - zmiękczająca/regulująca lepkość
DIACETONE ALCOHOL - rozpuszczalnik
DICHLOROBENZYL ALCOHOL - konserwująca
DILINOLEYL ALCOHOL/IPDI COPOLYMER - błonotwórcza
GLYCERIN - skażająca/utrzymująca wilgoć/rozpuszczalnik
GLYCOL - rozpuszczalnik/regulująca lepkość/utrzymująca wigoć
HEXYL ALCOHOL - Przeciw pieniąca/rozpuszczalnik/solubilizująca/środek powierzchniowo czynny
HYDROGENATED LANOLIN ALCOHOL - stabilizująca emulsję/odżywiająca skórę
HYDROGENATED TALLOW ALCOHOL - zmiękczająca/stabilizująca/zwiększająca pienienie/środek powierzchniowo czynny/emulgująca/regulująca lepkość/odżywiająca skórę
ISOAMYL ALCOHOL - rozpuszczalnik
ISOCETYL ALCOHOL - zmiękczająca/regulująca lepkość/odżywiająca skórę
ISOPROPYL ALCOHOL - przeciw pieniąca/rozpuszczalnik/regulująca lepkość
ISOSTEARYL ALCOHOL - zmiękczająca/regulująca lepkość/odżywiająca skórę
JOJOBA ALCOHOL - zmiękczająca/odżywiająca skórę/regulująca lepkość
LANOLIN ALCOHOL - antystatyczna/zmiękczająca/emulgująca/odżywiająca włosy/regulująca lepkość/wiążąca
LAURYL ALCOHOL - zmiękczająca/stabilizująca emulsję/regulująca lepkość/emulgująca
METHYL ALCOHOL - skażająca/rozpuszczalnik
MYRICYL ALCOHOL -regulująca lepkość
MYRISTYL ALCOHOL Zmiękczająca/stabilizująca emulsję/regulująca lepkość/odżywiająca skórę/zwiększająca pienienie
n-BUTYL ALCOHOL - skażająca/rozpuszczalnik
NICOTINYL ALCOHOL - tonizująca
OLEYL ALCOHOL - zmiękczająca/emulgująca/środek zmętniający/regulująca lepkość
PALM ALCOHOL - odżywiająca skórę
PALM KERNEL ALCOHOL - zmiękczająca/emulgująca
PEG-4-PPG7 C13/C15 ALCOHOL - środek powierzchniowo czynny
PEG-15 JOJOBA ALCOHOL - emulgująca
PEG-26 JOJOBA ALCOHOL - emulgująca
PEG-40 JOJOBA ALCOHOL - emulgująca
PEG-80 JOJOBA ALCOHOL - środek powierzchniowo czynny
PENTADECYL ALCOHOL - zmiękczająca/stabilizująca emulsję
PHENETHYL ALCOHOL - dezodorująca
POLYGLYCERYL-2 LANOLIN ALCOHOL ETHER - emulgująca
POLYVINYL ALCOHOL - błonotwórcza/regulująca lepkość
PPG-4 JOJOBA ALCOHOL - zmiękczająca/stabilizująca emulsję/odżywiająca skórę
PPG-10 JOJOBA ALCOHOL - zmiękczająca/stabilizująca emulsję/odżywiająca skórę
PROPYL ALCOHOL - przeciw pieniąca/rozpuszczalnik
SODIUM ACRYLATE/VINYL ALCOHOL COPOLYMER - antystatyczna/wiążąca/stabilizująca emulsję/błonotwórcza/regulująca lepkość
STEARYL ALCOHOL- Zmiękczająca/stabilizująca emulsję/środek zmętniający/regulująca lepkość/zwiększająca pienienie/natłuszczająca
TALLOW ALCOHOL - zmiękczająca/emulgująca/natłuszczająca
t-BUTYL ALCOHOL - skażająca/rozpuszczalnik
TETRAHYDROFURFURYL ALCOHOL - rozpuszczalnik
TRIDECYL ALCOHOL - Zmiękczająca/stabilizująca emulsję/regulująca lepkość/natłuszczająca
UNDECYL ALCOHOL - Odżywiająca skórę/przeciwłojotokowa
UNDECYLENYL ALCOHOL - antystatyczna/odżywiająca skórę
Copyright © 2016 Poczuj Życie , Blogger