14:20

Moja historia - łojotokowe zapalenie skóry + mikroskop.

Przez 5 lat wypadały mi włosy.
Nie zwracałam na to uwagi ponieważ miałam bardzo dużo włosów. Z perspektywy tych 5 lat widać ewidentnie, że mam obecnie znacznie mniej włosów, a ja sama tego nie zauważałam przez tak długi okres czasu. Zauważyłam tylko to, że zaczęły szybciej się przetłuszczać. Dopiero widoczne prześwity dały mi sygnał do myślenia i działania, że coś jest nie tak. Zakupiłam ampułki do wcierania na porost. Nie dały nic. W międzyczasie wyszło, że mam niedoczynność tarczycy. Przeszukałam internet szukając związku tarczycy z włosami. Znalazłam multum przyczyn dlaczego te włosy mi wypadają. Przez hormony, niedobory witamin, złą pielęgnację. No ale jednak to nie było to włosy nadal wypadały mimo leczenia tarczycy i suplementacji niedoborów.

Dermatolog.
W międzyczasie na wizycie u dermatolog dowiedziałam się, że mam łojotokowe zapalenie skóry na twarzy. (Jakieś 3 lata w kółko zaognione czoło i noski, suche, łuszczące się). Dostałam maść sterydową. Na włosy zapisała mi płyn do wcierania gdzie i tak uważała, że to wina tarczycy. Maść pomogła na twarzy. Obecnie sotsuję tylko dermokosmetyki i dają radę. Zakupiłam bardzo dużo produktów na porost włosów za duże kwoty: maski drożdżowe, wcierki z komórkami macierzystymi, szampony, maski, lotiony.

Trycholog.
Nie zdążyłam ułożyć planu działania na włosy gdy znalazłam w internecie stronę internetową z wdzięcznym hasłem 'trycholog'. Stwierdziłam, że za 60zł pójdę i zobaczę jak to wygląda, a nóż dowiem się czegoś ciekawego. Podczas wizyty uświadomiono mnie, że łojotokowe zapalenie skóry mam także na głowie. Mieszki włosowe zaczopowane na maksa. Z zaleceń dostałam peeling, szampon i jak chce to lotion. Kupiłam wszystkie 3 produkty także za nie małą kwotę ponieważ to co mówiła pani trycholog miało ręce i nogi oraz zgadzało się z tym co widziałam na ekranie. Produkty, które wcześniej zakupiłam na porost poszły grzecznie na półkę i stosowałam tylko to co kupiłam.

Przykładowe zdjęcia od trychologa.
Wybrałam te, które wyglądają najciekawiej według mnie. Na zdjęciach widać zaczopowane mieszki włosowe. Włosy się kleją i wypadają.

    








Byłam zachwycona do czasu kolejnej wizyty. Ale wpierw opowiem co się działo w międzyczasie.
Moje włosy nigdy nie były tak piękne, tak uniesione, tak lejące gdy użyłam tych produktów. To było widać po pierwszym myciu, że są kompletnie inne. Byłam zachwycona ale nie chciałam zapeszać.  Zaczęłam łykać biotebal. Peeling robiłam raz w tygodniu. Podczas samego peelingu bardzo dużo włosów wypadało ale to miało być normalne. Włosy już po tygodniu przestały wypadać, jednak podczas peelingu bardzo dużo wypadało. Po 4 tygodniach już nawet przy peelingu włosy nie wypadały. Byłam zachwycona. Włosy przestały się przetłuszczać, ja myłam je co 3 dni.

Było idealnie. No właśnie. Było. Przestało.
Pojawił mi się łupież. Na początku malutki. Myślałam, że może za mało peelingowałam, ale łupieżu było coraz więcej. Włosy zaczęły łapać przyklap, a mi się sypało z głowy płatami. Zdecydowałam się na kolejną wizytę. No i zawiodłam się na całej linii. Trycholog zbagatelizowała problem łupieżu i wcisnęła mi inny szampon, który łagodniej działa na łojotok. Problem pozostał. Obecnie wiem, że pierwszy szampon, był bardzo mocny. Za mocny więc na początku mi pomógł na łojotok, ale po czasie finalnie wysuszył mi skórę. Drugi szampon nie pomógł.



Internet zbawieniem.
Znalazłam bloga łojotokowa głowa. Przeczytałam cały blog w 1 dzień. Działanie szamponów z SLS jest bardzo zbawienne na łojotok ale nie do stosowania co mycie i nie tak mocnych. Zrozumiałam, że moja skóra wymaga nawilżenia, zapobiegania, a w przypadku nawrotów łojotokowego zapalenia oczyszczenia i leczenia.

Co wyniosłam po pół roku mordęgi?
Nadal szukam co mi tak pomogło na wypadanie. Jest to długi proces ale wydaje mi się, że jestem ku końcowi. Myślałam, że może te kosmetyki to buble i biotebal tak mi pomógł. Ale gdy przestałam peelingować skórę i brałam biotebal to włosy zaczęły wypadać. Obecnie chcę z powrotem zacząć robić peelingi i kontrolować skórę pod kamerą. Szampon używam tylko gdy mam nawrót łojotoku. W międzyczasie dowiadując się o co chodzi z łupieżem trafiłam na bardzo fajną grupę na facebooku odnośnie włosów. Tutaj mi się światopogląd zawalił bo dziewczyny uświadomiły mnie, że mam włosy kręcone, a nie fale i to w dodatku zawsze puszyste (rozczesane loki). Po 3 miesiącach stosowania peelingów zaczęłam używać kosmetyki na porost. Troszkę pomogło jednak nadal brakuje do ideału, a wiele jeszcze czeka w kolejce na pierwsze użycie.



Sama sobie trychologiem.
Kupiłam mikroskop na usb. Chciałam oglądać moją skórę głowy, kontrolować, zapobiegać. W końcu przyszło z Chin to magiczne urządzenie dzięki któremu mam nadzieję w końcu wyjść na prostą. Z pewnością będą posty z obrazami z kamery mojej skóry.



Jak dziś wygląda moja skóra pod mikroskopem?
Tak wygląda moja skóra po 4 dniach od umycia włosów. Dawno nie robiłam peelingu (jakieś 3 tygodnie). Peeling będę robić dopiero dziś i z pewnością dam osobny post jako porównanie jak wygląda skóra przed i po peelingu. Jak widać skóra aż się prosi o oczyszczenie.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Poczuj Życie , Blogger