12:38

Na ratunek wypadającym włosom - KOZIERADKA 2

Moja przygoda z kozieradką dobiegła końca już jakiś czas temu. Czas trwania wcierania naparu wyniósł 2 tygodnie. Szczegółowo przedstawia się to tak:

Dzień
Kozieradka
Mycie
Ilość włosów
1
tak

5
2
tak

20
3
tak
tak
260
4


10
5
tak

20
6

tak+p
262
7
tak


8
tak


9



10
tak


11
tak
tak
150
12



13
tak


14
tak


 *p - peeling

Dlaczego tylko tyle? Ponieważ nie zauważyłam żadnych pozytywnych efektów. Według tabeli przecież ilość wypadających włosów się zmniejsza to dlaczego mówię, że nie ma pozytywów? Zacznę więc od początku. Co jakiś czas sprawdzam sobie pod mikrokamerą stan skóry głowy. Gdy zaczynałam wcierać kozieradkę widziałam, że co jakiś odcinek na skórze tworzą mi się załojotokowane mieszki, a na innych partiach skóra wyglądała na zdrową. W obecnym mieszkaniu mam bardzo ciasną kratkę w odpływie, więc większość włosów zostaje w wannie i mogę je przeliczyć. Przed 11 dniem wyjechałam do rodziny gdzie w wannie nie ma kratki, a zamiast niej jest standardowy odpływ z bodajże 6 otworami. Podczas liczenia w moim mieszkaniu widziałam, że większość włosów, które mi wypada są "świeże" - czyli bejbi hair. Krótkie cieniutkie włosy, które sobie wyhodowałam przez ostatnie 10 miesięcy. Podczas liczenia włosów u rodziny widziałam, że tych włosów jest znacznie mniej - część spłynęła do rur szczególnie te krótkie włosy. I to właśnie dlatego jest ich 'tylko' 150. W międzyczasie byłam u fryzjera co spowodowało, że część włosów mam krótsze. I tu pojawia się kolejny gwóźdź do mojej trumny ponieważ 15 dnia umyłam włosy z zatkanym prze zemnie odpływem i włosów niestety było jeszcze więcej (około 300). No i właśnie dlatego przestałam wcierać kozieradkę. 

Niedawno wróciłam do siebie i widzę pod kamerą (oczywiście nie zabrałam jej do rodziny bo po co, a bardzo żałuję), że mam znacznie więcej zaczopowanych mieszków niż poprzednio. Nie jest to jednak tak bardzo opłakany stan skóry jaki miałam rok temu. Poniżej 2 zdjęcia po wczorajszym myciu peelingiem i szamponem. Nie liczyłam włosów ponieważ nie chcę się załamywać, a po postu widzę, że wypada mi więcej.




Dlaczego kozieradka mogła mi nie pomóc? 
Myślę, że jest to kwestia tego, że mam problem na podłożu grzybicznym / witaminowym. W przypadku grzybicznej do której się bardziej skłaniam jest to kwestia tego, że przy mokrej skórze grzyby się bardziej rozprzestrzeniają, a ja wcierałam sobie duże ilości naparu (30-50ml) kozieradki i zostawiałam do wyschnięcia. Jeżeli chodzi o witaminy - mogę mieć niedobór czy biotyny czy D3 lub inny, którego objawem jest między innymi wypadanie włosów (czyli to też jest coś co miałam rok temu). Dodatkowo włosów mi nie przybyło przez ten miesiąc mimo skrupulatnego mierzenia i przed i po fryzjerze bo jest to niecały centymetr czyli moja norma. Minusem jeszcze jest to, że włosy miałam bardzo szorstkie i suche po kozieradce przez ten okres czasu.

Na obecną chwilę zaprzestałam wcierać kozieradkę co nie znaczy, że nie spróbuję kiedyś znowu ponieważ w internecie można poczytać wiele dobrych opinii odnośnie stosowania tych magicznych ziarenek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Poczuj Życie , Blogger