13:53

Kwasy - 1 - kwas migdałowy

Jakiś czas temu pisałam, że jestem chętna na kwasy w domu. Pierwsze koty za płoty więc czas na jakieś małe podsumowanie. Nie będę tutaj odnosić się do cery trądzikowej/azs/stanów zapalnych ponieważ ja nie mam takiego problemu. Nie jestem kosmetologiem i robię wszystko na moją własną odpowiedzialność. Pamiętaj, że nawet najłagodniejszy kwas może poparzyć skórę!

Przemyślałam sytuację i zdecydowałam się na kwas migdałowy (AHA) ponieważ pasuje do mojego typu cery, jest uznawany jako jeden z łagodniejszych oraz jego właściwości odpowiadają moim oczekiwaniom.
Pozytywne aspekty kwasu migdałowego:
  • rozjaśnia przebarwienia (nie te hormonalne),
  • redukuje poszarzałe obszary,
  • zmniejsza pory,
  • zmniejsza łojotok,
  • ujędrnia,
  • redukuje zaskórniki.
Zdecydowałam się na produkty marki Norel Dr Wilsz. Poniżej znajdziecie opisy producenta.
  • Tonik - żel z kwasem migdałowym 6% /500ml
Bezalkoholowy tonik żelowy (pH 3,0) o unikalnych własnościach wygładzających i rozjaśniających. Przeznaczony dla każdego rodzaju cery. Dzięki zawartości kwasów wspomaga usunięcie obumarłych komórek naskórka, ujednolica koloryt cery i utrzymuje florę bakteryjną skóry w równowadze. Nie podrażnia i nie piecze. Tonik zawiera:
- 6% kwas migdałowy - o działaniu oczyszczającym i rozjaśniającym;
- glukonolakton – działa przeciwzapalnie i wycisza grę naczyniową;
- kwas laktobionowy – chroni skórę przed wolnymi rodnikami, likwiduje stany zapalne i doskonale nawilża;
- pantenol - o działaniu kojącym i nawilżającym.
Stosowanie: w fazie oczyszczania skóry przed zabiegami, nawet w okresie letnim.
  • 50% kwas migdałowy + PHA /50ml
Żelowy peeling oparty na 50% mieszaninie kwasu migdałowego (40%) i polihydroksykwasów (10%) – Gluconolakton, Kwas laktobionowy, przy pH 1,5. Polecany dla skór młodych, tłustych oraz dojrzałych, naczyniowych i z przebarwieniami. Peeling całoroczny z zachowaniem ochrony przeciwsłonecznej. Skutecznie złuszcza, wygładza i rozjaśnia przebarwienia. Pobudza syntezę kolagenu, redukuje zmarszczki i lekko napina skórę. Działa przeciwzapalnie i łagodząco na zmiany naczyniowe powodując ich częściową remisję. Dzięki właściwościom antybakteryjnym zmniejsza łojotok, ilość zaskórników i wykwitów trądzikowych. Nie podrażnia i nie powoduje dyskomfortu klienta, przy równoczesnej wysokiej skuteczności eksfoliacji.
Stosowanie: nanosić na skórę twarzy, szyi i dekoltu pędzelkiem, po uprzednim oczyszczeniu skóry Żelem z 5% kwasem migdałowym. Czas pozostawienia kwasu na skórze: 2 – 6 minut, w zależności od reakcji skóry i liczby zabiegów. Następnie użyć Neutralizator Norel i całość zmyć letnią wodą.
  • Neutralizator do kwasów /250ml
Preparat o zasadowym odczynie (pH – 9,0), który skutecznie i natychmiastowo neutralizuje i przerywa działanie kwasów. Pozwala na przeprowadzenie kontrolowanej i bezpiecznej eksfoliacji. Neutralizator zawiera:
- sodium bicarbonate (wodorowęglan sodu) – reguluje odczyn pH; pantenol, alantoinę – działają łagodząco, gojąco i przeciwzapalnie;
- ekstrakt z lukrecji i hialuronian sodu – optymalnie nawilżają i wygładzają naskórek;
- alantoinę, pantenol - łagodzą podrażnienia i wspomagają gojenie naskórka.
Stosowanie: wacikami nasączonymi Neutralizatorem przetrzeć skórę z wcześniej zaaplikowanym peelingiem kwasowym. Podczas zachodzącej neutralizacji kwasów dochodzi do powstania delikatnej piany i krótkotrwałego uczucia ciepła. Całość zmyć kilkukrotnie letnią wodą.


Krok po kroku jak przeprowadzam eksfoliację:
1. Oczyszczenie twarzy peelingiem. Tutaj było różnie ponieważ nie zauważyłam różnicy w działaniu kwasu gdy używałam peelingu z drobinkami lub czarnego mydła, które czyści mi skórę tak, że aż skrzypi. I tutaj drobna uwaga: ja mam skórę bardzo rogowaciejącą, stosunkowo odporną na wszystko to co nakładam na twarz.
2. Pree-peeling. Używałam tutaj tonik-żelu 6%, który ma za zadanie przygotować skórę na więcej. Kosmetyk trzymam przysłowiowe 2 minuty i go nie zmywam. Wraz z ilością zabiegów zauważyłam, że czasami zdąży się wchłonąć zanim nałożę kwas na twarz.
3. Kwas. Pompuję kwas bezpośrednio na pędzelek i ostrożnie smaruje twarz omijając usta i okolice oczu i dużo pod oczami. Konsystencja jest na tyle dziwna, że kilka pompek zawsze używałam (albo mój pędzelek tyle wchłania chodź nie jest super duży). W pogotowiu zawsze mam neutralizator i pilnuję, żeby kwas nigdzie nie ściekał.
4. Neutralizator. Gdy już czas kończyć zabawę zmywam wszystko wacikami nasączonymi neutralizatorem. Nadal pilnuje, żeby przy zbieraniu kwasu wacikiem nigdzie mi nie zleciał. Gdy już dojdę do wacika, w którym czuję, że już smaruję po twarzy, a nie po kwasie to myję twarz wodą.
5. Nawilżenie. Zawsze maska nawilżająca na 20 minut, potem jakiś kremik na twarz albo żel-krem.

Zawsze używam kremu bb z filtrem SPF30 gdy wychodzę z domu. 

Jakie miałam oczekiwania? 
Najbardziej zależało mi na pozbyciu się zaskórników na brodzie i szarożółtych przebarwień wokół ust. Liczyłam na uspokojenie się łojotoku.

A jaka była rzeczywistość?
Kwasy kładłam co tydzień, po 5 tygodniach nakładałam 2 razy w tygodniu. Czasy są orientacyjne ponieważ wpierw nałożyłam pomału i ostrożnie kwas na twarz, a dopiero potem włączałam stoper. Stoper też wyłączałam i dopiero potem nakładałam pomału neutralizator. Zapiekło mnie tylko przy pierwszym użyciu w jednym miejscu. Nie było to bolesne tylko takie podszczypywanie łagodne. Obecnie zrobiłam sobie przerwę ponieważ wyjechałam i nie miałam ochoty zabierać pół łazienki ze sobą. :)

Rzeczywistość pokazała, że dla mojej skóry te początkowe zabiegi [1,2,3] były bardzo nic nie robiące. Skóra leciutko czerwona - nawet nie tyle co bym sobie twarz porządnie peelingiem potraktowała. Po prostu tyle co nic. W [4] wymyśliłam, że skoro moja skóra jest tak oporna to wydłużę czas dwukrotnie. Wtedy zauważyłam, że skóra już jakoś zareagowała, była bardziej czerwona i zauważyłam później pierwsze łuszczenie. Przy [5] miałam drobny wypadek ponieważ kwas mi spłynął do kącika ust. Naprawdę chwila i się rozchodził po ustach. Szybko zmyłam to neutralizatorem, a potem wodą. Trochę poszczypało (ale nie boleśnie, naprawdę delikatnie) i po 20 minutach biały osad zniknął. Z każdym kolejnym zabiegiem [6,7,8] widziałam, że coraz więcej skóry mi się łuszczy jednak nie jest to oszałamiający wynik. Przypominało to bardziej suche skórki niżeli prawidłowe łuszczenie. Łuszczy mi się część prawego polika i obszar na brodzie pod ustami.

Gdy skończy się przerwa prawdopodobnie będę nakładać kwas tylko na obszary na których mam zaskórniki ponieważ to na nich mi najbardziej zależy. Nie wiem czy to jest dobry pomysł nakładać tak kwas będę musiała zrobić jakąś konsultację zanim się za to zabiorę. Cichym bohaterem w tym wszystkim jest tonik-żel ponieważ używałam go sporadycznie w ciągu tygodnia i okazuje się, że bardzo fajnie skóra po nim wygląda. Na pewno będę używać częściej tego preparatu.

Nie dostałam w pełni wszystkiego czego oczekiwałam jednak nie jest tak źle. Tak naprawdę ostatnie 4 razy z kwasem coś tam podziałały lekko na moją skórę, a ja już zdążyłam sobie zrobić przerwę. :)
  • Pozbywam się pomału szaro-żółtych plam wokół ust. Plamy wybijały się szczególnie gdy miałam na twarzy krem bb. Obecnie mając krem nie widzę plam jednak bez kremu nadal widzę przebarwienia. 
  • Nie pozbyłam się wszystkich czerwonawych/różowawych przebarwień, lekko widzę różnicę w lustrze. Skóra nie jest tak sucha już.
  • Mam wrażeniem, że zmniejszył mi trochę pory.
  • Nie zmniejszył mi łojotoku, ale zmniejszył rogowacenie z czego jestem najbardziej zadowolona.
  • Ujędrnił mi policzki.
  • Zaskórniki na brodzie. Coś tam porobił, tak jakby spłycał skórę, te syfy zaczynały wychodzić i się zmniejszyła ilość. Nie jakoś spektakularnie, ale jednak coś zadziałało. 
No i na koniec zdjęcia:
Z lewej zdjęcia wykonane w grudniu, a z prawej wykonane 15 lutego 2018r. 
Na czole najmniej widać różnicę. W dodatku trochę mnie wysypało po kremie z saszetki i o ile na zdjęciu brody tego nie widać, to na czole już tak.






4 komentarze:

  1. Lubię kwasy, ale migdałowy jest dla mnie zbyt słaby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie być może też ale skoro już mam to dam mu szansę do końca. :)

      Usuń
  2. widać różnicę! Nie jakoś spektakularnie... ja nie mam "kaszki" na skórze, azelaina jest dla mnie wybawieniem pod względem nawilżania dodatkowego i regeneracji - odbudowy warstw skóry, a proces wygląda na nieskomplikowany, choć lepiej byłoby to robić na leżąco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie będę zamawiać azelainowy krem 10%. Oj ja bym chciała iść na zabieg kwasem i poleżeć, a nie patrzeć w lusterko czy kwas mi oczu nie wypali :D

      Usuń

Copyright © 2016 Poczuj Życie , Blogger